Martwa natura to najcierpliwszy model, jaki istnieje: nie rusza się, nie przeszkadza jej, że się na nią patrzy, i poczeka, aż zrozumiesz, jaki właściwie kolor ma cień.
Na stołach czekają przedmioty do wyboru — szkło, ceramika, owoce, tkaniny, kilka rzeczy, które dziwnie łapią światło. Własną kompozycję układasz sama lub sam, a to już połowa obrazu.
Podpowiedzi dotyczą raczej patrzenia niż techniki: o ile ciemniejszy naprawdę jest cień, dlaczego białe przedmioty prawie nigdy nie są białe i jak utrzymać miękką krawędź. To spokojny wieczór, a obrazy, które z niego wychodzą, zwykle zaskakują autorów.